Chipsowy test na empatię

Gościnność w każdym kraju wygląda tak samo. Dlaczego tylko chata jest bogata w chipsy, paluszki, kabanosy, krakersy etc.

Moje dziecko opowiada wszystkim, że matka jej zabrania jeść kiełbasę:) To prawda. Natomiast ja mówię głośno, że Perła ma chore nerki. Tej choroby nie widać i moje dziecko to obraz zdrowia.

Ze wszystkich mam koleżanek Perełki tylko dwie zapytały mnie: – Czy mogą położyć krakersy i chipsy na stół i czy Perła może je jeść? Ciekawe prawda.

Moja siostra zawsze się ze mnie śmiała, że jestem jedynym gościem, który przychodzi do niej z torbą jabłek zamiast ciasta i lodów. Haha… Zmiana zaczyna się od nas samych.

Dla tych, którzy mają zdrowe dzieci i nie wiedzą, co się dzieje z dzieckiem, które obje się chipsów, krakersów i kabanosów. Po każdej takiej imprezie, Perła wypija litry wody. Normalnie, nie jestem w stanie jej przekonać, żeby w ciągu dnia spożyła około jednego litra płynów według zaleceń nefrologa. Od urodzenia Perła miała wysokie ciśnienie krwi i brała leki na nie. Teraz już nie musi, ale po takich imprezach jej oddech znowu staje się przyśpieszony. Nie muszę jej mierzyć ciśnienia, żeby wiedzieć, jak ciężką pracę wykonuje jej jedyna nerka, żeby pozbyć się nadmiaru soli z organizmu. „Zespół niespokojnych nóg” to dolegliwość u 60%-80% pacjentów z niewydolnością nerek. Tak, Perła okropnie wierzga nogami w nocy, ale tylko po takich właśnie imprezach.

Dzieci szybko dorastają i same dokonują wyboru. Moja praca polega na tym, żeby pokazać córce alternatywę. Ja już wiem, że ona zawsze zje arbuza i jabłko z masłem orzechowym oraz rodzynki. Nie musi to być ciastko.

Zacznij zmianę mamo!